Rękodzieło można ze śmiałością nazwać jednym z najstarszych zawodów świata, tak samo jak polowanie czy też rybołówstwo. Nawet jaskiniowce robili różne naszyjniki z kłów, szyli odzież ze skór upolowanych zwierząt.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kolia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kolia. Pokaż wszystkie posty
piątek, 28 października 2016
środa, 19 października 2016
Wielki finał Battle of the Beadsmith-2016!
Niestety, przegapiłam poprzednie rundy, ale nie dodać finału po prostu nie mogłam! :)
A więc, w finale uczestniczą Olesya Bryutova ze swoim wspaniałym smokiem oraz Swetlana Rohloff z eteryczną kolią "Pride and Prejudice".
Jak wasze wrażenia po ogłoszeniu finałowej pary? ;) Wiedzieliście, że właśnie te prace znajdą się w finale, czy może mieliście innych faworytów? Piszcie w komentarzach, z ciekawością poczytam ;)
A więc, w finale uczestniczą Olesya Bryutova ze swoim wspaniałym smokiem oraz Swetlana Rohloff z eteryczną kolią "Pride and Prejudice".
![]() |
| Kolaż wykonany przez Marja Eppink |
Jak wasze wrażenia po ogłoszeniu finałowej pary? ;) Wiedzieliście, że właśnie te prace znajdą się w finale, czy może mieliście innych faworytów? Piszcie w komentarzach, z ciekawością poczytam ;)
Moja kolia na tegorocznej "Battle of the Beadsmith"
Więcej niż 10 lat temu trafił do mnie komplet biżuterii JABLONEX, składający się ze złamanej bransolety i klipsów. Ile miał lat nie wiem, ale nie mniej niż 30. Byłam pewna, że kiedyś wykorzystam te piękne hematytowe kryształy. Kilka lat temu wpadłam na pomysł i postanowiłam połączyć je ze szmaragdami Swarovskiego. Wszystkie koraliki w kolorach szmaragdu i hematytu układałam do pudełka. I wreszcie w tym roku, zainspirowana wiosennymi zmianami pogody - to upał, to deszcz jak z wiadra, oraz kwiatami powoju, narodził się pomysł ;)
Hematyty powyciągałam z "pazurów" (zostawiłam tylko zapięcie) i zaczęłam pracować. Oplotłam ściegiem mozaicznym (peyotte) wszystkie kryształy
Dolne strony kryształów ozdobiłam ażurowymi koszyczkami i...
... musiałam na dwa tygodnie zostawić pracę, bo, przycinając na działce trawę nożycami akumulatorowymi, uszkodziłam palec na lewej ręce, a okazało się, że jest bardzo pomocny w pracy :( Kiedy rana się zagoiła, wróciłam do pracy.
Połączyłam wszystkie elementy ze sobą ściegiem krzyżykowym (RAW)
Z przodu dodałam długie kręcone frędzle z akrylowymi pikami symbolizującymi deszcz, ozdobiłam małymi listkami splecionymi ściegiem cegiełkowym (Brick stitch), a z tyłu dorobiłam długi ogon z liści i kwiatów powoju.
W całości uplotłam 40 listków różnej wielkości i siedem kwiatów.
W pierwszej rundzie chciało mi się zachować intrygę, dlatego postarałam się zrobić zdjęcie tak, żeby ogona z tyłu w ogóle nie było widać. Było trudno, ale udało się ;)
Dla drugiej rundy na sesję zdjęciową wybrałyśmy się do lasu. I jako wynik - mnóstwo ładnych zdjęć, pogryzione przez komary ręce u mnie i pogryzione nogi u córki. Najciekawsze jest to, że jej pleców i rąk komary nie tknęły, chyba rozumiały na ile są ważne dla sesji ;)
Szansy przetrwać trzecią rundę nie miałam wcale, bo przeciwko mnie była postawiona fantastyczna praca Olesi Brutowej "Smok - stróż skarbów"...
...dlatego jako zdjęcie pożegnalne wybrałam to na ciekawym pniu, porośniętym mchem :)
Robienie kolii zajęło mniej więcej 300 godzin. Największe z koralików (sead beads) to były Toho Round 11/0, Delica 10/0 i Preciosa rocail 11/0; najdrobniejsze - Preciosa rocail 16/0. Specjalnie zrobiłam zdjęcie "porównawcze", żeby można było naocznie zobaczyć różnicę w wielkości koralików :)
Na dzisiaj to wszystko. Dziękuję za uwagę :)
niedziela, 24 stycznia 2016
I Ogólnopolskie Mistrzostwa w Tworzeniu Biżuterii - moja praca.
Czasami, kiedy mam natchnienie, rysuję szkic pracy. I to wcale nie oznacza, że od razu tę pracę zrobię. Tak było i z tym szkicem - czekał prawie dwa lata. Planowałam upleść kolię herringbonem albo peyotem, ale kiedy otrzymałam zestaw materiałów od razu zrozumiałam, że spróbuję uszyć sutaszową kolię.
Do pracy zabrałam się tylko na początku grudnia (w listopadzie miałam skończyć poprzednie prace). Przymierzyłam rivoli - wyglądało nieźle i wydawało się, że pracy nie więcej niż na tydzień. Przymocowałam szkic do maty makramowej i zaczęło się...
Miesiąc pracy, kilka złamanych igieł, pokłute palce i zniszczone paznokcie, ale 31 grudnia kolia była gotowa do wysłania! Sutaszowy filigran udekorowałam koralikowymi listkami i połówkami listków, rivoli ozdobiłam rzędami koralików.
A tak kolia wygląda na mojej ukochanej córeczce. Zrobiłam zdjęcie przed tym, jak wysłałam kolię.
Dziękuję wszystkim za uwagę. :)
Do pracy zabrałam się tylko na początku grudnia (w listopadzie miałam skończyć poprzednie prace). Przymierzyłam rivoli - wyglądało nieźle i wydawało się, że pracy nie więcej niż na tydzień. Przymocowałam szkic do maty makramowej i zaczęło się...
...Przed tym nie miałam do czynienia z sutaszem, ale nigdy nie myślałam, że to jest na tyle trudne!
Miesiąc pracy, kilka złamanych igieł, pokłute palce i zniszczone paznokcie, ale 31 grudnia kolia była gotowa do wysłania! Sutaszowy filigran udekorowałam koralikowymi listkami i połówkami listków, rivoli ozdobiłam rzędami koralików.
A tak kolia wygląda na mojej ukochanej córeczce. Zrobiłam zdjęcie przed tym, jak wysłałam kolię.
Tutaj można zobaczyć prace wyróżnione i zwycięskie: korallo
czwartek, 17 grudnia 2015
Nowe drobiazgi
Etykiety:
bransoleta,
Delica,
kolczyki,
kolia,
kolia koralikowa,
lampwork,
micro macrame,
mikro makrama,
mikro-makrama,
naszyjnik,
russian spiral,
sznurek
piątek, 27 listopada 2015
"Na skrzydłach nocy"
Latem w Hamburgu poznałam parę małżeńską z Czech, która prowadzi sklep z koralikami.
Parę tygodni po powrocie otrzymałam od nich maila z bardzo ciekawą propozycją - zrobić coś z użyciem koralików, wyprodukowanych w Japonii na zlecenie ich firmy. Zgodziłam się. Dostałam od nich trzy paczuszki z koralikami w trzech kolorach, ale nie ze zwykłymi jednobarwnymi, a na pół powlekanymi złotem.
Z tych kolorów wybrałam dokładnie ten, z którym najtrudniej pracować i najtrudniej go fotografować - czarny ze złotem.
No i dzisiaj chcę wam przedstawić wynik mojej miesięcznej pracy -
makramowa kolia z S-Lonu i ekskluzywnych japońskich koralików Cotobe 11/0 "Na skrzydłach nocy". Oprócz tego użyłam kilku szklanych koralików czeskich, a na dole jest opleciona nieregularna bryła onyksu.
Jakie są kolory tych koralików można obejrzeć na stronie internetowej sklepu:
A w taki sposób udekorowałam zapięcie.
Dziękuję za uwagę i przepraszam czytelników, którzy chcą, ale nie mogą dodać komentarze do moich wpisów - coś się zmieniło na bloggerze przez Google+ i jakoś nie mogę tego naprawić. :(
poniedziałek, 16 czerwca 2014
"Rocaille"
Dzisiaj, jak i obiecałam, chciałabym pokazać swoją pracę "Rocaille".
Dawno już marzyłam wziąć udział w konkursie "Bead Dreams", ale sądziłam, że poziom moich prac jeszcze nie jest wystarczający wysoki dla tego konkursu. W tym roku wreszcie postanowiłam wziąć udział. Wysłałam pracę i ona trafiła do finału!
A oto ona:
Dawno już marzyłam wziąć udział w konkursie "Bead Dreams", ale sądziłam, że poziom moich prac jeszcze nie jest wystarczający wysoki dla tego konkursu. W tym roku wreszcie postanowiłam wziąć udział. Wysłałam pracę i ona trafiła do finału!
A oto ona:
A to kolczyki do kompletu :)
Jak zwykle - moja ukochana makrama z naturalnym bursztynem :)
Nagrody nie wygrałam, ale moja praca razem z innymi wspaniałymi dziełami była pokazana na "Bead and Button Show 2014", która co roku odbywa się w Milwaukee.
Galeria---> https://www.facebook.com/media/set/?set=a.10152468617719485.1073741844.337984084484&type=1
Ale, niestety, tutaj są nie wszyscy :(
piątek, 6 czerwca 2014
Wiosna...Весна...
Witam ponownie. :)
Czym się zajmowałam ostatnie miesiące? Oczywiście, głównie swoim kwietnikiem na działce. :)
Kwiatów mam dużo. Pierwsze, przed krokusami i przebiśniegami, zakwitły irysy.
Później zaczęły kwitnąć tulipany, narcyzy i szachownice.
Po tulipanach zakwitł pierwiosnek.
Bratki doskonale przeżyły zimę. :)
Nazwy tego skalnika nie znam, ale kwiaty nie opadały w ciągu dwóch miesięcy.
Paprocie z orlikami.
I już niedługo zakwitną powojniki, lilie i mieczyki.
Była ze mną moja córka i, póki ja pracowałam, ona spacerowała po muzeum i zrobiła kilka zdjęć.
Haft na aksamitnym fartuchu wykonany jest drobnymi koralikami.
Tradycyjne hafty Pomorza.
Lalki w tradycyjnych strojach różnych regionów Polski.
Przepiękne rzeźbione krzesło.
No i oczywiście, jak stary zamek obejdzie się bez ducha, zwłaszcza w nocy? ;) "Duch" Anny de Croy.
Ale o koralikach i nitkach nie zapominałam.
Tę kolię robiłam dokładnie pół roku: w zeszłym roku, przygotowując warsztat z broszki na sierpniową wystawę w Hamburgu, zrobiłam kupę małych broszek i kwiatków i listków różnych rozmiarów. Warsztat minął, a elementy zapasowe zostały...
Co robić? Pomysł przyszedł natychmiast - naszyjnik z krawatem. Zrobiłam wszystko dość szybko, zostało tylko upleść koszyki na sznur, ale, jak zwykle, pojawiły się pilne sprawy. Dlatego aż do lutego kolia wisiała na manekinie i oczekiwała na swoją kolej.
A ta kolia-transformer upleciona została dla mamy panny młodej. :) W centrum znajduje się haftowana koralikami broszka, którą można nosić osobno.
Przygotowałam jeszcze kilka instrukcji (makrama z koralikami i koralikowe drobiazgi), które niedługo można będzie kupić. :)
Ale najważniejsze wydarzenie - wysłałam zgłoszenie na tegoroczną edycję konkursu Bead Dreams i moja praca trafiła do finału! Ale o tym jutro...
Subskrybuj:
Posty (Atom)







































