Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jarmark Gryfitów. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą jarmark Gryfitów. Pokaż wszystkie posty

sobota, 26 września 2015

Lato-2015. Jarmarki, spotkania, wycieczki (część pierwsza).

Po raz pierwszy w Słupsku odbył się jarmark pod tytułem "Wolny targ". Najwięcej było na tym targu przedstawicieli gastronomii, ale kilka rękodzielników też. Można było kupić takie niesamowite wazony, meble, kosze.

Pomiędzy stoiskiem z nalewkami i stoiskiem z kawą-herbatą umieściły się dwa małe stoliki z biżuterią - mój i stoliczek z niesamowitymi wyrobami Izy Żurawskiej (IZZILAND). Ona od niedawna zamieszkała w Słupsku.  


Jak zawsze towarzyszyła mi moja córka. Odwiedziły nas też nasze koleżanki - Basia Piasecka...

...i Karina Podskarbi ze swoją córeczką.
Oprócz tego poznałam w tym roku Weronikę Kaczor (Weraph), którą przedtem znałam tylko "internetowo". Bardzo przyjemnie spędziłam dzień z nią i Izabellą.
Odwiedziła mnie bardzo miła Pani - Rita Lipińska. Spotkanie miało na celu wykonanie kolczyków według mojego schematu.


Za oknem było już ciemno, kiedy były gotowe obydwa kolczyki.

 Rita bardzo ładnie szyje sutasz i plecie makramę. Uwielbiam jej prace i tym bardziej cieszę się z tego, że ona postanowiła nauczyć się czegoś ode mnie.


W tym roku nie po raz pierwszy braliśmy udział w Jarmarku Gryfitów. W związku z tym, że trwał remont Spichlerzu nie było żadnych występów i stoisk też było mniej, niż w poprzednich latach.



Dzieliliśmy stoisko z bardzo utalentowanym malarzem - panem Władysławem Stańczykiem. Pan Władysław maluje bardzo piękne pejzaże, ale przy tym jest bardzo skromną osobą :).
Niestety, prawie nie robiliśmy zdjęć...

Bardzo się cieszę, że jedne z moich kolczyków teraz należą do takiej pięknej pani, do której, z resztą, bardzo pasują :)





A to zdjęcie wykonał pan Łukasz Capar. Wśród innych stoisk widać też i nasze :)

Na dzisiaj to już wszystko. Dziękuję za uwagę :)

niedziela, 5 października 2014

LATO. Jarmarki.

Jak obiecałam - zaczynam dodawać zdjęcia z letnich wydarzeń. :)
Każdą niedzielę spędzałyśmy na Jarmarku Gryfitów. Miałyśmy swoją własną połowę stoiska dokładnie naprzeciw sceny i mogłyśmy nie tylko pracować, a i oglądać wszystkie przedstawienia. 




Pani Jola robi piękne bukiety z bibuły, koronki i suchych kwiatów.




Nasz słupski Pan Kleks z bańkami mydlanymi. Nic wyjątkowego, ale to sprawia ogromną przyjemność dzieciom. Były naprawdę zachwycone :)

Podczas jednego z jarmarkowych dni na trawniku ... rycerze.


Średniowieczna zabawa - zespołowa jazda na nartach.

W innym dniu jarmark odwiedził "zespół Boney-M". Występ był po prostu rewelacyjny!

Chwilę później "Boney-M" zamienili się w grupę pięknych Słowianek:)


A na początku września byłyśmy na dożynkach w Swołowie. Przy wjeździe do wioski na odwiedzających czekał taki ładny paw.

W tym skansenie miałam poczucie, że wróciłam do dzieciństwa, do wioski dziadków. Wioska dziadków, oczywiście, wyglądała zupełnie inaczej (mieszkali na Ukrainie), ale atmosfera była taka sama.

 Co najbardziej mi się spodobało - drogi były wyłożone takim samym brukiem, jak u dziadków.


Na strzyżeniu owieczka zachowywała się bardzo grzecznie :)


Okropnie mnie wystraszyły te figury. Takie wrażenie, jakby to były duchy...




Skansen w Swołowie idealnie odtworzył atmosferę przedwojennego domu - ciągle wydawało mi się, że właściciele wyszli tylko na chwilkę i niedługo wrócą...



Oprócz Nastki, towarzyszyła mi tym razem Agatka, która nie marnowała czasu, a robiła bransoletkę według mojej instrukcji. Testowałyśmy instrukcję dla osób leworęcznych, o którą mnie prosiła Agatka. Nigdy nie myślałam o tym, że osobom leworęcznym niezbyt wygodnie jest robić coś według zwykłych schematów.

Po paru godzinach powstała taka bransoletka. :)

I kilka zdjęć stoisk artystów, którzy brali udział w jarmarku. :)